Wywiad z artystką, malarką Beatą Murawską. 09.2019

Wywiad z artystką, malarką Beatą Murawską. 09.2019
Od zawsze chciałaś zostać artystką malarką?
Nie od zawsze. Natomiast wiedziałam, że bycie artystką jest mi pisane, bo pochodzę z artystycznej rodziny i w zasadzie urodziłam się artystką. Dorastałam wśród farb, obrazów, pędzli i to było moje życie. Moi rodzice prowadzili artystyczne życie. Wydawało mi się barwne i pełne pozytywnych wzlotów i uniesień. Mieli też przyjaciół artystów, więc zawsze było wesoło i ja też byłam atrakcją dla rodziców i ich gości.
Będąc małą dziewczynką, miałam swoje mini show, wygłupiałam się i śpiewałam, dawałam z siebie wszystko aż mi się w głowie kręciło. To wzbudzało mnóstwo emocji wśród przyjaciół rodziny. Uwielbiałam, kiedy na koniec bili mi brawa. To były moje pierwsze próby wyrażenia siebie, już wtedy wykazywałam skłonności do pokazywania siebie od strony artystycznej, a jako dziecko nie miałam zahamowań. Ciężko mi było z takim bagażem wystartować w innym zawodzie, a chciałam być lekarzem, pediatrą, zoologiem, interesowały mnie natura i przyroda. Natomiast, nie poszłam tą drogą, bo nie skupiłam się na tych przedmiotach w szkole. Nie miałam wyboru i postanowiłam zostać artystka w czystym wydaniu, czyli malarką. Przebywanie w samotności sprawiało mi też zawsze dużo przyjemności.
W pracy malarza samotność jest na porządku dziennym, dlatego ta praca wydała mi się idealna. W czasie szkoły, byłam dość zamkniętą w sobie nastolatką, natomiast studia przyniosły mi wielką ulgę. Na Akademii Sztuk Pięknych profesorowie niewiele się wtrącali. Często zmieniałam pracownie, by ostatecznie zostać u mojego ulubionego profesora, wielkiego artysty Stefana Gierowskiego. Nauczyłam się tam pracy z czystą barwą. To były czasy, kiedy w sztuce dominowały szarości, a ja szukałam kolorów. W pracowni profesora Gierowskiego je znalazłam, co owocowało zrobieniem dyplomu.
Kiedy zaczęłaś malować kwiaty i tulipany?
Kwiaty kochałam od dziecka. Jest to piękny temat, dający możliwość wykorzystania żywych barw. Zawsze interesowała mnie bliskość natury. Moim ulubionym malarzem był Van Gogh, który odnalazł kolory we Francji, a ja teraz odnalazłam je we Włoszech. Inspirowała mnie abstrakcja amerykańska, ekspresjonizm.
Tulipany urosły w moim sercu po tym jak podczas szarego, zimowego dnia zostałam obdarowana bukietem czerwonych tulipanów od pewnego Holendra. Latający Holender odpłynął w siną dal, ale pamięć o tulipanach została. Poza tym, te kwiaty mają przepiękną formę i ciepło, nie są takie jak róże, które mają kolce. Tulipany też mogą przybierać każdy kolor, co daje wielkie pole do popisu. Ich kształty przypominają wszystkie kwiaty świata. Co więcej, krótko żyją, kwitną właściwie tylko przez jeden miesiąc, a potem ich nie ma, a na obrazie są cały rok. Można się nimi cieszyć i czerpać energię z ich kolorów. Na moich obrazach rosną, nie jest to martwa natura. Maluję tulipany, aby uwiecznić ich życie.
Jak to robisz, że zawsze Twoje obrazy są zawsze pełne kolorów?
Jak mam zły nastrój to próbuję go polepszyć właśnie namalowaniem kolorowego obrazu. Można to nazwać rodzajem terapii. Niektórzy mówią, że gdy patrzą rano na mój obraz, to dostają dużo sił i energii. Ta energia jest w moich obrazach i wiem ze mogę na nią liczyć zawsze. Wiadomo, że życie nie zawsze jest kolorowe, więc po co dobijać jeszcze siebie i innych, za dużo strasznych rzeczy się dzieje, żeby się jeszcze nimi rozkoszować. Uwieczniam radość z życia. Te obrazy są afirmacją życia.
[…]
Cały wywiad do przeczytania na stronie artystki: https://beatamurawska.com/2019/09/27/wywiad-z-artystka-malarka-beata-murawska/
Prace dostępne w sprzedaży znajdą Państwo na naszej stronie: https://artoffice.pl/artysci/beata-murawska